Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Wyczerpanie

Tydzień był trudny. Szczególnie pierwsze trzy dni: test wytrzymałości psychicznej, fizycznej i komunikacyjnej, ale jakimś cudem przeżyłam. Jestem. Działam. Tylko jakie były tego skutki? W pracy: luki personalne, choroby, zaległe urlopy, czyli taki standard i nie powinno robić to na mnie większego wrażenia. W okrojonym składzie umiem pracować, potrafię nawet ten cyrk jakoś dograć, ale tym razem poległam na... dojazdach. Tak, pożałowałam, że nie jestem mobilna.  Mieszkam na wsi, a wieś - wbrew romantycznym wizjom ludzi miastowych - nie oferuje ani ciszy, ani prężnie działającego transportu publicznego. Żeby dotrzeć na siódmą, musiałam wyjeżdżać o 5:30. Nie pytajcie, o której wstawałam xD Do miasta pół godziny autobusem, potem spacer życia, czyli dwa kilometry z kapcia. No, ale przecież zdrowy ruch to podstawa. Podobno chodzenie redukuje stres. Ciekawe, czy autorzy tych badań robili je w butach roboczych i w deszczu? W poniedziałek miałam ten luksus, że załapałam się na powrót z koleż...

Najnowsze posty

Nudne raportowanie

Krótko i na temat.

Krótkie sprawozdanie, czyli co się u mnie odjebało

Normalność jest przereklamowana

Żyję, ale co to za życie?

Ryby bez moralności

Skoczogonki i karaluszki

Rok 2025 w kuchni