Konkretnie

Kolejny wpis z cyklu "raport z placu boju" :) 

Najpierw keto vs. moja egzystencja

Od ogółów do szczegółów: zaliczona tylko jedna drzemka w ciągu tygodnia (poniedziałek). Choć podejrzewam, że nie jest to żaden spektakularny sukces metaboliczny, tylko efekt mrożonej kawy na podwójnym espresso z mlekiem macadamia.


Od wtorku czuję mniejszy głód, szczególnie wieczorem. I to jest sukces, bo muszę się Wam do czegoś przyznać... do tej pory przed snem potrafiłam wrąbać kolację o gabarytach posiłku dla dwuosobowej rodziny, a w nocy urządzałam sobie wycieczki do kuchni, żeby pożreć cokolwiek.

Zdarzało mi się o 2 lub 3 w nocy ojebac tosty, lody albo pakę chipsów 220g. Rano oczywiście kończyło się to zgagą lub wycieczkami do toalety.


Keto w liczbach: przez pierwsze trzy dni poziom wydychanego ppm rano oscylował w granicach 10-14. W środę nagle wywaliło go do 40, ale była to sytuacja jednorazowa.

Wciąż wysikuję hurtowe ilości ketonów, bo paski testowe przybierają kolor purpurowy.

W kolejnych dniach wydychane ppm ustabilizowało się na poziomie 20-25.

Liczę na to, że ppm zostanie mniej więcej na tym poziomie, a paski w końcu zbledną. Będzie to dowód na to, że moje ciało wreszcie zaczęło spalać ketony jako paliwo i przestało produkować ich nadmiar.

Waga: minus 2kg. Przy śladowej ilości węgli to głównie woda. 

Koncentracja: standardowa. 

Energia: brak motorka w dupie, ale też brak zjazdu czy mitycznej keto-grypy.

Czyli wszystko po staremu.

Kącik patologii: moje stopy śmierdzą octem. Szczególnie wieczorem.

Keto kuchnia: O dziwo sprawia mi to większą frajdę niż tradycyjne gotowanie. Powód? Ograniczony wachlarz produktów skutecznie leczy mnie z paraliżu decyzyjnego. Brak możliwości wyboru potraw z całego świata to dla mojego mózgu wręcz błogosławieństwo.



Nie ma rozkminy co by tu dzisiaj zjeść. Za to jest coś w tylu: mam jajka, mięso, ser, śmietanę i trzy warzywa - i muszę coś z tego stworzyć. Na stół wjechały więc między innymi: papryka nadziewana pastą z jajek i tuńczyka, tiramisu na spodzie z mielonych orzechów włoskich, spaghetti z cukinii,  jajka sadzone z kalafiorem polanym sosem śmietanowo serowym, mielone nadziewane camembertem, z kurkami i ogórkiem kiszonym.



Teraz mniej keto tematy:

Walka z klimatem: znowu napiera upał, więc moim głównym nocnym zajęciem jest coś w rodzaju inżynierii wentylacyjnej. Stawiam wiatraki skierowane w stronę okien, żeby wypchnąć gorące powietrze na zewnątrz, dzięki czemu reszta mieszkania zasysa upragniony chłód przez pozostałe okna. Działa.


Praca: w sumie spoko. Brak nudy. Załapałam się na dwie sesje zdjęciowe, a przy okazji wcielono mnie do zajęć z neuroatletyki. 


Po pięciu minutach czułam się, jakbym miała za sobą trening cardio. Ćwiczenia wyglądały dziecinnie prosto, ale zmuszenie mózgu do jednoczesnej koordynacji, reakcji i maksymalnego skupienia jest potwornym wysiłkiem. Miałam okazję skakać w coś na kształt klasy, podnosić ręce według instrukcji, rzucać piłką, robić brzuszki z piłką lekarską i na koniec czytać kolorowe literki z tablicy.

Co ciekawe, niektórzy po dwóch/trzech rundkach potrafili odczytać drobny druk po zdjęciu okularów. Inna zagadka natury: każdy miał mniejsze lub większe problemy z konkretnymi kolorami liter. Kolega na przykład kompletnie wyłożył się na niebieskich, podczas gdy czerwone czytał bez zająknięcia.


Zdrowie: od kilku dni serwuję sobie serię zabiegów prądami tens, bo mój kark postanowił ponownie przypomnieć mi o swoim istnieniu. Od tygodnia głowa, barki i szyja napieprzają mnie praktycznie bez przerwy.


Najbardziej ekstremalny sport wyczynowy, jaki obecnie uprawiam i który wywołuje u mnie najcięższy ból to... rozładowywanie zmywarki. Schylanie się i "dźwiganie" ciężkich talerzy jest dla mnie obecnie kurewskim wyzwaniem.

Także ten... Keto idzie. Ketony idą. Waga idzie. Stopy fermentują. Wentylatory zapierdalają. Kark boli.


Komentarze

  1. Te keto zbyt skomplikowane dla mnie z tymi wszystkimi pomiarami. A cwiczenia brzmia dla mnie jak moj chleb powszedni :D W takich duzych projektach z archi, w jakich ja zawsze pracowalam, musze miec z kazda pierdola na uwadze 1000 innych dzialow i skutkow, ktore moga wystapic... Pomijajac wiedze jaks taka teoretyczna, to chyba jest najtrudniejsze, wszystko odpowiednio przewidziec.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty