Krótko

Tak przezywałam temat finansowy, że zapomniałam Wam w ogóle opowiedzieć, co ja ostatnio wpierdalam i co planuję na Wielkanoc xD

Pamiętacie tego tatara z ostatniego wpisu? No więc... jako dziecko jarałam się nim jak głupi trąbką. Ojczulek robił to surowe mięso na kolację, z pajdą chleba posmarowaną masłem - prosto, tanio (tak - masło i wołowina były kiedyś wchuj tanie) a przede wszystkim smacznie. I słuchajcie, nie jadłam tatara chyba z rok i pewnie dalej bym nie jadła, gdyby nie bezsenna noc oraz mój przyjaciel Netflix :D

Już chyba obejrzałam wszystkie możliwe true crime i dokumenty o ćpaniu, więc zaczęłam łapać się wszystkiego jak leci: przemysł, gospodarka, zdrowie. No i trafiłam na dokument o chorobach wywołanych przez skażone jedzenie. Salmonella, e. coli na tapecie, jakieś historie z niedosmażonym burgerem, umierające dzieci. Generalnie materiał idealny, żeby człowiek przeszedł na wegetarianizm.

A co robię ja? Mnie cieknie ślina i wpadam na pomysł, że w sumie dawno tatara nie było.

Nie wiem, czy to głupota, brak instynktu samozachowawczego, czy może to są ukryte myśli autodestrukcyjne. W każdym razie zrobiłam, zjadłam i żyję. 

Moje jelita mają się wręcz rewelacyinie. Mam fazę na kanapeczki na jakimś chlebie proteinowym, do tego pasta z twarogu i wędzonego kurczaka, łosoś, różne dodatki. Nuda jak flaki z olejem, ale ważne że smakuje.



Mój żurek już się kisi w dwulitrowym słoju, który wybrałam sobie na walentynki. Mój chłop też się wczuł i ukisił buraki. Problem w tym, że barszcz do Wielkanocy pasuje jak moja twarz na okładkę Vogue, ale dobra - ważne, że chłop się stara i nie będę się czepiać.

W planach mam oczywiście wszystko jak dla armii: zimne nóżki, sałatka jarzynowa (jestem team krojenia na odpierdol), kultowa ziemniaczana taty, jajka z chrzanem, może jeszcze szynka z szynkowaru.

Ćwiczenia: trzy dni przerwy, bo mi się nie chciało  i nie będę tu dorabiać filozofii. W czwartek się zebrałam, ale bark zaczął chrupać, więc odpuściłam. W piątek natomiast zahaczyłam stopą o stolik i się wyjebałam - oczywiście odruchowo chciałam się oprzeć na ręce. Nadgarstek nie jest złamany (a już miałam nadzieję na legalne siedzenie w domu), ale boli trochę.

Dziś w bonusie zapchane zatoki i ogólne rozbicie.


I tak: kupiłam nowy telefon. I ja pierdolę, czuję się jak dinozaur. Wszystko inne, wszystko wkurwia, nic nie działa tak, jak powinno (tzn jak ja bym chciała). Oczywiście nie mam dostepu do aplikacji bankowej, bo list z kodem QR gdzieś posiałam. Czekam zatem na nowy xD


Edit:  czy ktoś pamięta, że mam gekony?


 




Komentarze

  1. Jaki telefon wybrałaś? :D mnie kiedyś kolega powiedział, że jest na zwolnieniu, bo złamała kość w stopie, i moja pierwsza myślą było, że też bym chciała XDXD a z ciekawostek, jestem dzieckiem, które prawie zmarło na salmonelle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byłam ja himawari, nie da się zalogować :/

      Usuń
    2. Wzięłam VIVO x300 pro. Serio miałaś salmonellę? Opowiesz coś więcej? :) btw, dzieląc się przemyśleniami na temat złamanej kończyny utwierdziłam mnie tylko w przekonaniu, że jesteś moją comfort person

      Usuń
    3. Mój mąż sobie kiedyś pękł kość w stopie, bo grał, noga mu zdrętwiała i jak wstał to się na niej oparł. Także ten, wiele nie trzeba 🤪

      Usuń
    4. To się tak da?! 😂😂😂😂😂

      Usuń
  2. Wreszcie ktoś z teamu sałatki na odpierdol!!!! Z czego kultowa sałatka ziemniaczana? Przepis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy poradziłabyś mi jako znawczyni monster? Moją duża monstera, którą mam od maluszka wypuściła kilka takich pomarszczonych liści, najnowszy chyba lepszy, ale nie idealny. Internet mówi, że może za sucho, ale podlewam ją w miarę normalnie (czyli rzadko 🤪). Wcześniej nigdy problemów nie było. Plus dolne liście jej podeschły na końcach, ale to zakładam, że za suche powietrze…

      Usuń
    2. Wygląda na to że najpierw przesuszylas, a potem przelałaś :P

      Usuń
    3. Przepis na sałatkę: ziemniaki ugotować w mundurkach. Tata gotował je od razu z jajkami i ja też tak robię. Jak ziemniaki jeszcze są ciepłe to obrać ze skóry, pokroić w kostkę (na odpierdol). To samo z jajkami. Dodać szczypiorek, majonez, musztardę, pieprz i sól. Mój tato dodawał jeszcze łyżkę smietany 18%. Przepis banalny, ale smakuje wybitnie :P

      Usuń
    4. Jeszcze wracając do monstery - jeśli liście są pomarszczone, a ziemia wilgotna to chyba zdecydowałabym się na oczyszczenie korzeni z ziemi - może zaczęły gnić i roślina nie ma jak pić wody? Wtedy trzeba odciąć części które zdechły i włożyć roślinę do nowej ziemi - najlepiej tzw bigosu (ja mieszkam ziemię do roślin zielonych z perlitem i podłożem do storczyków.

      Usuń
    5. Pomarszczone są tylko te kilka sztuk, które urosły jakoś parę miesięcy temu. Takie urosły i zostały.

      Usuń
  3. U mnie jeden wyszedł taki zdeformowany jak przedstawiłam rosline do pokoju z małą ilością światła. Ale myślę że to nie to. Teraz wypuszcza normalne liście czy nadal jestem stanie spoczynku?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja pamiętam, mam też przepis na sałatkę z ziemniaka i moje chłopaki uwielbiają ją.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurwa, kocham te niemieckie listy z kodami i haslami :D Jak ten kraj ma nie upasc. A chlopu sie barszcze pomylily :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie?! Kodu dalej nie mam, jest początek miesiąca i muszę zrobić przelew :P I co? I gówno. Jutro będę działać z konta Starego :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty