Krótko i na temat.
Nie mam zbyt wiele do napisania, bo moje życie - ku rozczarowaniu wszystkich łowców sensacji - nie zaliczyło ostatnio ani rewolucji, ani równie dramatycznego kryzysu. Nie było projektów, które zmieniłyby bieg dziejów, ani przebojów, które wypadałoby zapisać w pamiętniku. Ale coś tam napiszę, żeby choć zameldować, że żyję.
Oboje jesteśmy zdrowi. A przynajmniej w tej szerokiej, bardzo umownej definicji zdrowia, która dopuszcza partnera w trakcie rekonwalescencji, z gojącym się nosem. Oddycha podobno lepiej, śpi głębiej, budzi się bardziej wypoczęty. Szkoda tylko, że jego chrapanie nadal osiąga ilość decybel, które dorównują naszemu odkurzaczowi przemyslowemu. Mam wrażenie, że jego głośny oddech słyszy cała wiocha.
No i podczas płukania nosa wylatują z niego rzeczy, których nie wolno mi oglądać, bo mój żołądek natychmiast świruje - już sam proces przygotowawczy jest dla mnie sygnałem, by się ulotnić na balkon.
Skoro już o wsi mowa - mamy karnawał. Czyli jest kolorowo, głośno i kompletnie nieadekwatnie do pogody. Dzisiaj, idąc z garażu do auta, minęłam procesję Minionków :D Jeden Minionek spał w wózku, a starsze egzemplarze - głównie brodate - szły z piwem w ręku. Bo tak, w Niemczech zachodnich picie browara w miejscu publicznym to nie wykroczenie, tylko forma dziedzictwa kulturowego. W karnawał, w dzień ojca, a czasem pewnie i we wtorek, bez powodu.
Mamy też Walentynki. Z tej okazji w tkmaxx kupiłam gacie do pracy (nieśmiertelne adasie), skarpetki i balsam do ciała, a mój partner - w zoologicznym - cztery rybki. Ja zapłaciłam za jego zakupy, on za moje i tym sposobem romantyzm został domknięty formalnie. W domu musiałam jeszcze kilka razy pochwalić jego nowe nabytki, które z dumą nazwał "Hitlery": zmienniaki plamiste w kolorach niemieckiej flagi. Do kompletu doszły dwa gupiki koi galaxy, które tylko potwierdzają tezę, że ten gatunek chce kopulować ze wszystkim.
Tu zdjęcie naszego Adolfa, który żył w naszym akwarium kilka lat temu:
W środę, jak co roku, smażyłam pączki na tłusty czwartek. Tym razem wyłamałam się i zrobiłam je z kremem Lotus Biscoff. I pierwszy raz w życiu moje pączki miały tę legendarną, instagramową obwódkę, która jest oznaką nie wiem czego, ale wszyscy się tym podniecają. Ciasto wyszło doskonałe, nadzienie było bardzo dobre, a posiadanie szprycy zredukowało ilość kuchennego pierdolenia do minimum, co samo w sobie jest wielkim sukcesem.
Treningi idą mi... poprawnie. Bez urywania czegokolwiek (dupy), ale też bez płaczu. Progresja trwa albo będzie trwała, jak tylko dotrą do mnie te przeklęte talerze o zawrotnym ciężarze 0,5kg. Btw, chyba nic tak nie buduje charakteru, jak czekanie na sprzęt lżejszy od Pimpka :D No, ale dzięki temu wkrótce będę mogła wyciskać hantlami po 9kg, co brzmi dumniej, niż faktycznie wygląda :D oczywiście, tradycyjnie wymieniłam ćwiczenia tak, że poza martwymi ciągami nogi są traktowane jak zbędny dodatek do tułowia, więc chyba do końca życia pozostanę mikro kopią Slendermana.
Dla równowagi, kupiłam sobie superzaawansowany, wyjebiaszczy w kosmos cyfrowy centymetr, bo podobno przy treningach siłowych waga kłamie, oszukuje i manipuluje jak toksyczny ex. U mnie masa ciała wzrosła o prawie 3kg, ale zrzucam to na wodę, glikogen, trochę kuchni Starego i fakt, że kończy mi się okres (juhuuu). Wszystko zapisuje się w dedykowanej aplikacji, więc za jakiś czas podzielę się wynikami - o ile będzie czym, bo niewykluczone, że obwody zostaną takie same, a ja tylko będę bardziej zmęczona.
Tu macie obecne wymiary - muszę tylko zaznaczyć, że wymiar głowy jest testowy i muszę go zmienić na prawidłowy, a dysproporcja łydek została zbadana przez specjalistów. Można też zauważyć, że dość mocno przytyłam w dupie i udach, co rzecz jasna odczuwam dobierając garderobę.
Poza tym dzisiaj przespałam trzy godziny, nie zrobiłam w domu absolutnie nic i jutro będę nadrabiać. Na szczęście mój samiec całkiem nieźle radzi sobie w roli gosposi, choć specjalizuje się głównie w mięsie i smażeniu. Co niepokoi mnie o tyle, że ostatnio przyznał się, iż użył mojego robota planetarnego do mieszania mięsa mielonego. To był moment, w którym moja miłość przeszła krótki, ale intensywny test.
Muszę jednak go pochwalić - zbudował szafkę na kółkach na blachy i słoiki, wpasowane pod skurwiałe skosy. Pomysł przemyślany, wykonanie obiecujące, choć na razie w każdym pomieszczeniu walają się deski i elementy konstrukcyjne, bo mój szanowny Misiek czuł się źle i proces twórczy utknął w fazie chaosu, powiedzmy że kontrolowanego. Druga szafka miała powstać planowo, ale jak wiadomo: życie potrafi zaskakiwać i czasem rekonwalescencja wygrywa z zamiarami. Więc w przyszłym tygodniu - jak zdrowie pozwoli - pomaluje już tę jedną, skręci drugą i będzie cudownie.







Pamiętam z autopsji te rzeczy, których nie wolno oglądać 🤣 Jak na miłość boską wygląda elektroniczna miarka z apką?
OdpowiedzUsuńWpisz centymetr cyfrowy w google i Ci wyskoczą propozycje xD czego to człowiek nie wymyśli, co nie?
UsuńBardzo potrzebuje takiej miarki, dasz link? ;) Imie do rybki bardzo adekwatne, usmialam sie 😂 Karnawalu nie znosze, a na wschodzie to dziedzictwo narodowe, moja corka ze szkola tez musiala isc w pochodzie...daj on uwaza ze w robocie wiecej dzwiga i potrzebuje wiekszego ciezaru.pan spokoj. Stary tez sobie hantle zazyczyl, przyszly 20 kg (a nie 2x po 20 kg) i kaze mi odsylac...a ja sie zastanawiam, moze ja bym z nimi cos zaczela....on uwaza, ze w pracy wiecej nosi to i do cwiczen potrzebuje wiecej.
OdpowiedzUsuńHantrl przyszedl cały czy talerze z gryfem? Ja polecam te do których można dokładać talerze - zaczynałam od tych gotowych i teraz mi leżą 1kg i 3kg, obecnie są bezużyteczne. Stary z jednej strony ma rację (choć dla chcącego nic trudnego, wystarczy robić ćwiczenia dużo wolniej lub pobawić się w wielostawowe crossfitowe), ale z drugiej, dla Ciebie taki ciężar będzie spoko, a na małe partie nawet za dużo. Więc wykorzystaj sprzęt dla swoich celów i piernicz jego widzimisię :P centymetr zamówiłam oczywiście na tiktoku ale widziałam identyczny na AliExpress - wpisz w google centymetr cyfrowy i w produktach sponsorowanych powinien się wyświetlić (kwadratowy, biały z czarnym wyświetlaczem).
UsuńPodeślesz proszę link? Wpisałam w google "centymetr cyfrowy kwadratowy, biały z czarnym wyświetlaczem" i niestety nic nawet podobnego mi się nie pokazało 😂 Waga u mnie stoi albo nawet rośnie, a wydaje mi się, że obwodowo jest coraz lepiej - więc może faktycznie powinnam się mierzyć a nie ważyć.
Usuńhttps://de.aliexpress.com/item/1005007504230870.html?spm=a2g0n.detail.platformRecommendH5.1.1855qdvBqdvBrk&gps-id=platformRecommendH5&scm=1007.40196.439370.0&scm_id=1007.40196.439370.0&scm-url=1007.40196.439370.0&pvid=8f4ab223-3628-416f-9bed-9319215330d5&_t=gps-id:platformRecommendH5,scm-url:1007.40196.439370.0,pvid:8f4ab223-3628-416f-9bed-9319215330d5,tpp_buckets:668%232846%238110%231995&pdp_ext_f=%7B%22order%22%3A%22824%22%2C%22spu_best_type%22%3A%22price%22%2C%22eval%22%3A%221%22%2C%22sceneId%22%3A%228499%22%2C%22fromPage%22%3A%22recommend%22%7D&pdp_npi=6%40dis%21EUR%2142.74%2113.99%21%21%21341.65%21111.80%21%402103890117711710622255885eba89%2112000041054120154%21rec%21DE%21%21ABX%211%210%21n_tag%3A-29910%3Bd%3Aaf6e1ac1%3Bm03_new_user%3A-29895%3BpisId%3A5000000198341704&utparam-url=scene%3AplatformRecommendH5%7Cquery_from%3A%7Cx_object_id%3A1005007504230870%7C_p_origin_prod%3A - taki link mi się skopiował xD
UsuńDzięki, działa! Chyba pierwszy raz w życiu kupiłam coś na Aliexpress xD
UsuńKurde, powinni mi płacić prowizję za to ;P
UsuńTeż się uśmiałam z imion rybek, a szafeczka bardzo foremna, super zagospodarowane skosy! No i niezmiennie, podziwiam Cię za ćwiczenia :D Ale też pamiętam zdjęcia Twojego 6packa sprzed kilku lat :D
OdpowiedzUsuńLegendarny sześciopak - to były czasy xD w tym roku nie przewiduję kraty na brzuchu, w sumie to niczego nie przewiduję:D
UsuńA Hitlery są naprawdę ładnymi rybkami, chyba obecnie najładniejszymi xD
UsuńAle dobrze jest przynajmniej aż w życiu zaliczyć taki okres, co nie? ;D
UsuńCałkiem szczerze... Oprócz tego, że mam jakieś tam foty z kratą na brzuchu, to nie widzę żadnych plusów xD
UsuńFajna szafka, w jakus dziwny sposib kreci mnie tajie super korzystne wykorzystanie przestrzeni- pewnie spadej z dawnej pracy.. za to slowo blenda budzi dreszcze.... we wschodnuch Niemczech piwi na ulicy/w metrze to tez standard... i wystarczy niektoryn Feierabend... pamietam jak mnie przerosly matki na placu zabaw przy ultra modnym hipsterskim ryneczku z kieliszkami wina w rece okolo poludnia.... ja alkohol pije, nie demonizuje ale moja polskoscia wstrzasnelo... a przypomina mi sie market obok ktorego w Pl mieszkalam- obok byla szkola, wiec stoiska monopolowego nie bylo....odkad tu mieszkam zastanawiam sie ktore podejscie ma wiecej sensu...
OdpowiedzUsuńMnie na początku to dość szokowało, że można sobie wypić wino lub piwo w parku i nie ma z tego powodu konsekwencji. Tak samo śpiący ludzie w parkach, bo wydawało mi się, że dobrobyt = brak bezdomności.
UsuńA jak to przywiezione z pl maleńkie czyściciele? Mnożą się i wyżerają brudy?
OdpowiedzUsuńTak, udało się im dość mocno rozmnożyć i mogłam trochę kolonii rozdzielić do terrariów. Teraz będę zakładać nową "osadę" w drugim pudełku. Muszę zrobić zdjęcia i się pochwalić moim robaczym imperium :)
OdpowiedzUsuń