Ryby bez moralności
Wczorajsza pogoda była naprawdę do dupy: wiało przerazliwie, a śnieg napierdzielał z nieba. Teoretycznie mogłabym wyjść na spacer, bo pół godzinki świeżego powietrza jest zawsze małym krokiem ku zdrowiu i lepszemu samopoczuciu. No, ale mój Stary miał lepszy plan pt. Operacja akwarium. Romantyk, kurwa.
Odwlekaliśmy generalne pucowanie tak długo, że muł na dnie miał już dobry centymetr i prawie zaczął żyć własnym życiem. I wczoraj nadszedł ten wiekopomny moment, by się go pozbyć. Zakasałam rękawy, związałam włosy i ubrałam się jak menel, bo rybom to bez różnicy.
Akwarystyczny rozpierdol udało nam się dokończyć dzisiaj, a wczoraj było tak: rośliny we wszystkich możliwych pojemnikach, od garnków po miski na sałatki.
Po tym wszystkim musimy jeszcze posegregować karmy, chemię i cały ten akwarystyczny bajzel. I jak już ogarniemy ten burdel, planuję zrobić zdjęcia rybom i połowę opchnąć, bo jest ich tyle, że zaraz zaamoniaczą wodę i będą pływać we własnych siuśkach.
U nas wszystko się rozmnaża bez problemów - oprócz nas rzecz jasna i Pimpka, który jaj nie posiada. Gdyby ryby można było kastrowac... bo właśnie: najgorsza akcja, jaka nas spotkała to trzy mioty glonojadów pod rząd. Romans naszej parki zaczął się prawie jak w Titanicu, tyle tylko, że nasze ryby kopulowały we wraku statku, który miał być ozdobą, a nie miejscem do baraszkowania.
U glonojadów to samiec pilnuje ikry i to z taki zaangażowaniem, że ludzcy ojcowie powinni brać z niego przykład. Problem w tym, że jak się wykluje 50 sztuk na raz, to większość przeżyje. A każda ryba, która się zbliży do gniazda jest zasysana i tyle ją widziano xD Co więcej, młode glonojady potrafią odgryzać elementy dekoracji. Więc tak... Zaczęły nam demolować wystrój i zabijać inne ryby, co było wchuj wkurwiające. Jednego wywieźliśmy do Polski, a resztę oddaliśmy do sklepu i teraz nie mamy żadnego.
Gupiki i platki (zmienniaki plamiste) to ryby polecane początkującym. Tyle tylko, że obserwowanie ich przypomina oglądanie grupy dzieciaków po solidnej dawce cukru. Chaos, chaos i jeszcze raz chaos. One pływają bez ładu i składu. Ah, no i samce gupików są tak upośledzone, że zalecają się do innych samców, czasem do rośliny, a czasem do kamienia.
A ja marzę o czymś bardziej eleganckim i ciekawszym w obserwacji. Np. Samce gurami budują gniazda z piany i kawałków roslin (widziałam i to było mega super). A niektóre pielęgnice kopią w podłożu tunele jak górnicy, przesuwają dekoracje, podnoszą kamienie i przenoszą swoje dzieci w różne miejsca.
Najfajniejsze są jednak rozydmki. Mieliśmy trzy i to były najcudowniejsze i najbardziej interaktywne rybki ever. Rozdymki rozpoznają twarze i one doskonale pamiętają, kto je karmi. Można je również karmić z pęsety, a podchodząc do szyby, one same podpływają, by się przyglądnąć. Tyle tylko, że rozdymki mają zęby, które cały czas rosną. Jeśli nie dostają twardego jedzenia, trzeba im te zęby przycinać (tak piszą w internetach). Albo załatwić im naturalną szlifierkę w postaci ślimaków. Mają jednak swoje minusy: zjadają narybek i w ogóle lubią podgryzać inne ryby w ramach hobby.
No i tak moje exVitalijki, po dwóch dniach przeklinania, latanie z mopem i rozważania, czy nie rzucić tego wszystkiego w cholerę - skończyliśmy. Muł przestał szpecić dno, a rośliny wreszcie rosną tam, gdzie mają rosnąć. Czy ryby to docenią? Pewnie nie :D i tu proszę bardzo: efekt naszej harówki. Teraz tylko czekać aż rośliny z tyłu urosną i będą robić za tło :)







Uwielbiam siedzieć i gapić się na ryby. Ale jestem zbyt leniwa, żeby ogarnąć akwarium w domu.
OdpowiedzUsuńTez lubię. I rozumiem, czemu nie chcesz mieć swojego :D
UsuńZnasz temat jedzenia rozdymek w Japonii? :D
OdpowiedzUsuńW sensie, że trująca fugu? Próbowałaś?
UsuńEkhm, wczoraj zaczęłam oglądać nowy sezon kulinarnej walki klas na Netflixie i jak myślisz, jaka ryba była przygotowywana przez jednego z uczestników? :D oczywiście rozdymka
UsuńDocenia napewno, wyglada cudnie przrjrzyscie🥳, ja za leniwa na taka pielegnacje, gratuluje hobby.
OdpowiedzUsuńJa zabieram się za to jak pies do jeża. Szczególnie ten chaos dookoła mnie zniechęca. Ale może to kwestia naszej organizacji i braku umiejętności :P
UsuńAkwarium moglabym miec, razem z kims do sprzatania- obserwacja wydaje mi sie bardzo relaksujaca ale zamiast sprzatania jednak wole spacer;) ale wyglada fajnie, i w sumie obije macie wspolna pasje, to super...
OdpowiedzUsuńObserwacja ryb jest super, choć obecnie bardziej skupiam się na doglądaniu roślin :P
UsuńJezu jak ja sie ciesze ze juz nie mam hodowli... Mialam 2 akwaria po 150l jakis czas, potem zmienilismy na hodowle labiryntow. Nie tesknie.
OdpowiedzUsuńJakie ryby hodowałaś? Szukam inspiracji, bo moje gatunki wydają mi się takie... Nudne :P
UsuńU mnie glownie pielegnice byly. Czekaj poszukam co tam plywalo...
Usuńi wlasnie zauwazylam ze podalam zly litraz... 250 nie 150... To byly duuuuze zbiorniki
Usuńnapisalam komentarz na 2 strony i usunelo... glupi blogger... Wrzuce bez linkow w takim razie.... Ja mialam akwaria 2 na raz max (wielkie) potem male (w porownaniu) na labirynty - wrzucam Ci tu mix wszystkiego co pamietam:
UsuńKsiezniczka z Burundi, Naskalnik Dickfelda, Ziemiojad Orange Head Tapajos. Pielegniczki - Ramireza, Agassiza, Pielegnice - Zebra, Severum, Perlowa, Diamentowa, Cytrynowa. Barwniaki - Thomasa, czerwonobrzuchy, szmaragdowy. Pyszczaki - Afra, wspanialy, zlocisty.
Motylowiec - trzeba z nimi cholernie uwazac bo skacza skurczybki, znalazlam zasuszonego za akwarium raz po zmianie wody, ale sa fajne. Zbrojniki - lamparcie, zebre i otosek przyujsciowy + cala mase roznych kiryskow i kyrysniki.
W mniejszym akwarium byly bojowniki i gurami - dwuplamiste, czekoladowe, mozaikowe, syjamskie, wielkopletwy wspaniale, Skrzeczyki przegowane.
No i jak kazdy mialam gupiki... Gupiki musza byc :D
o i jeszcze molinezje... Wlazlam na strone z rybami i zamiast pracowac szukam co mialam w akwarium :D
UsuńNie znałam wszystkich gatunków i musiałam googlować :D i napiszę szeczerze, że wybierałeś bardzo fajne gatunki ryb :)
UsuńPiękne, zazdroszczę bardzo, ale mam za małe mieszkanie i męża, który do hodowli rybek się nie pali😕. Ale pierwsze akwarium to jakoś w podstawówce miałam, gupiki i mieczyki (te ostatnie, zamiast się rozmnażać - wyskakiwały z akwarium), za mało światła było i wszystko ciemnymi glonami zarastało. Potem większe już dużo, tak chyba z 80 litrów, na welony się napaliłam. Takie z firanką ogonów miały być, dostojnie pływające, przepiękne. Ale one obgryzały sobie nawzajem te ogony, obgryzały roślinki, podnosiły kamyki z dna i pluły nimi wzbijając syf z dna. Pozżerały mi małe glonojady, nie tak na raz łyknęły, tylko pływały jakiś czas z ogonem wystającym z pyska. A potem zdechły same 😕. A były to czasy bez internetu, googla itp, więc poczytać jak je hodować to w jakimś piśmie sobie mogłam. Rozmnożyłam za to akwaria. W końcowej fazie mojego hobby miałam trzy, jedno mocno ponad 100 l i sąsiada, który w piwnicy hodował rybki z sukcesem i był moim źródłem wiedzy. Nic to nie pomogło. Kolejne gatunki zdychały, roślinki gniły, a ja się zniechęciłam. I tylko w śmierdzących sklepach ze zwierzętami, pływające tam rybki oglądałam. I nadal oczu nie potrafię oderwać, jak trafi mi się okazja. Dafnie rozwielitki dla nich hodowałam w słoiki i wstrętne robaki w specjalnej miseczce z dziurkami dawałam do żarcia. I larwy komarów, które niezjedzone, w nocy w komary się zamieniły.
OdpowiedzUsuńTak, kiedyś nie było dostępu do wiedzy jak teraz. Za dzieciaka też mieliśmy akwarium i pamiętam, że jak moja mama szyscila zbiornik to wylewała wodę i wlewała całkowicie świeżą, prosto z kranu :D nie wiem jak te ryby przeżywały zmianę oh i temperatury xD
UsuńNie wiem czy mnie pamiętasz, ale też tu jestem i Cię czytam 😉
OdpowiedzUsuńKiedy trzeba będzie akcję czyszczenie powtorzyc?
Pamiętam! I fajnie, że jesteś i coś napisałaś :) akcje będziemy robić ponownie za rok, choć chcemy teraz zmobilizować się do tego aby częściej odkurzać dno :)
UsuńMieliśmy 2 razy akwarium, jak jeszcze dzieci były w podstawówce. Gupiki, welony, molinezje i mieczyki. No i glonojada. Ale potem cała robota przy akwarium spadła na mnie, trochę je zaniedbałam i rybki się skończyły. Do gapienia się i jako uspokajacz nerwów to jest super ale czasu i pracy wymaga .
OdpowiedzUsuńWiesz co Maniu, teraz to chyba też łatwiej utrzymać akwarium dłużej w dobrej kondycji bo filtry są lepsze i do tego można kupić masę różnej chemii. Ten filtr z dużego akwarium czyścimy tylko raz na rok, w małym raz w tygodniu :D kiedyś też nikt nie myślał żeby zamontować lampkę w akwarium, teraz w zestawach najczęściej są standardem. Dużo się pozmieniało, jest łatwiej, aczkolwiek gruntowne czyszczenie to jest zmora :D
OdpowiedzUsuń