Top 10
Czytam sobie podsumowania roku 2025 i cele na następny, w cudzych pamiętnikach. Po przejrzeniu mojej galerii zdjęć oraz przypomnieniu sobie wszystkich życiowych potknięć, skurczów i gastronomicznych grzechów, doszłam do wniosku, że muszę wystawić sobie listę zakazów. Tak kurwa - zakazów.
1. Nie brać się za remont idąc na żywioł i nie wiedząc, czego właściwie chcę. I tak - nasza łazienka ma tylko nową podłogę, a reszta jaka była brzydka, taka jest nadal xD
2. Nigdy więcej diety budyniowej, nawet jeśli znowu będę mieć grypę życia.
3. Koniec z opowieściami, że jutro, od poniedziałku, w przyszłym miesiącu. Mam skurcze w łopatce przy podcieraniu dupy. To jest kurwa dno. W 2026 ruszam się choćby mnie mieli finalnie wynieść w worku na zwłoki.
4. Nigdy więcej araku - tutaj nie muszę pisać dlaczego, bo sprawa dość świeża.
5. Nie ignorować psychy, bo kończy się to bupropionem, efektami ubocznymi i poceniem się jakbym była tłustym knurem
6. Nie wracam na Maltę - chyba, że jako ekspert ds. Syfu
7. Nie robię z siebie superbohatera firmowego, który robi za 3 osoby, płacze w poduszkę i nie śpi po nocach.
8. Nigdy więcej kurwa kartaczy. To był najgłupszy kulinarny pomysł, na jaki do tej pory wpadłam. Nad miodownikiem się zastanowię :P
9. Nie udaję, że "nicnierobienie" to lenistwo. To jest sztuka, a ja jestem artystką xD
10. Nie kupuję więcej monster. No dobra, oprócz jednej - Yellow Merlin:)
A jutro, jak mnie natchnie, postaram się zrobić kompilację kulinarną - od sukcesów po największe porażki :)









wiesz co, jak zawsze myślałam, że podsumowania roku są do dupy, to zrobiłam sobie od niechcenia 10-minutową notatkę w kajeciku i dotarło do mnie, że zrobiłam sporo, a przynajmniej się starałam :) Co mnie podbudowało. Jedna rzecz jednak - zrealizowałam większą rzecz, o której myślałam przez jakieś 10 lat - na początku miałam sporo emocji z tym związanych (też bardzo dobrych), a na ten moment nawet mnie to za bardzo nie rusza jakby XD Szkoda, że nie możemy tak bardzo cieszyć się z dobrych rzeczy, jak przejmujemy tymi złymi. ściskam Cię noworocznie. PS. Mnie zaskoczyła liczba żebraków w jednej ze znanych stolic - a na chłopski rozum to logiczne, jak jest ciepło i blisko granicy np. z Albanią, to jasne, że będzie pełno bezdomnych itp. na ulicach. Mimo wszystko, miałam obraz kultury tego miasta słynnego w głowie do tej pory. Pozdroiwenia, AnabelLee
OdpowiedzUsuńEj, ja też tak miałam z kilkoma sprawami - bardzo się ekocjonowalam, a po wszystkim kompletna olewka i nawet nie wracam do tego myślami :Do i tak, duże miasta mają to do siebie, że jest tam więcej kloszardów. Ale mimo tego, ja rozumiem rozczarowanie lub zdziwienie, bo internet raczej pokazuje tylko piękne zdjęcia. Podobnie było z Maltą - piękne uliczki, cudowne widoki. Po przybyciu tam poczułam się jakby mnie ktoś oszukał:D
Usuńa tak serio, to co było nie tak z tymi kartaczami? to Twój brzuch? zaje*isty
UsuńKartacze to masa pracy i etapów. Ziemniaki obrać, ugotować. Drugą część obrać i zetrzeć. Do tego jeszcze farsz z mięsa. Bardzo dużo pracy :) a co do brzucha, to jest zdjęcie sprzed 2-3 lat, więc teraz wygląda mniej oszałamiająco:)
UsuńWszystkiego co najlepsze w Nowym Roku!
OdpowiedzUsuńWzajemnie! Dużo zdrowia dla Ciebie, męża i dzieciaków!
UsuńSzczesliwego Nowego Roku!!!
OdpowiedzUsuńWzajemnie!
UsuńA moze pozytywniej- kartacze tylko w restauracjach?:) zjadlabym swoja droga ... a w ogole to jestem najwyrazniej nienormalna bo poczulam ze chcialabym na Malte po tym wpisie...w ogole chcialabym gdzies:)
OdpowiedzUsuńDlaczego od razu nienormalna :) Malta jest bardzo ciekawa i jak najbardziej warta zobaczenia :)
OdpowiedzUsuń