Święta

Święta, święta i... nareszcie po świętach. Serio, gdyby trwały dłużej, pewnie skończyłabym w psychiatryku. Wyjazd minął nam szybko - głównie dlatego, że jak wychodziliśmy przed południem, to wracaliśmy nocą. Jedyny plus: zero nudy. Minus: zero nudy :D

Pewnie zastanawiacie się, czy z moją mamą pokłóciliśmy się o pierogi :D Otóż: było kurwa blisko :D Umawialysmy się na lepienie w południe, zaczelysmy o 15 - i ja w tamtym momencie mialam juz tętno jakbym biegła półmaraton. Organizacja moich rodziców to temat rzeka, ale taka śmierdząca i mulista. I przez to atmosfera robi się momentami wchuj gęsta. 

Idę robić te pierogi, a tu: nie ma mąki, nie ma miejsca, za to na blacie leży wszystko, co nie jest potrzebne w kuchni. W międzyczasie rodzice co chwilę wychodzą do sklepu, zaciągając mnie jak ostatnią idiotkę do biedry, pokazując produkty, które widzę średnio co drugi dzień. Jakbym była dziwadlem mieszkającym na zadupiu, w kraju trzeciego świata.

Kiedy mialam już pracować, zaczął się wykład o cieście - od osoby, która stolnicy używała chyba tylko jako dekoracji. Bo nie przypominam sobie, by moja mama kiedykolwiek jej używała. Zrobiłam więc po swojemu, mając jej cenne wskazówki tam, gdzie światło nie dochodzi - tak, w dupie. Ojciec widząc napięcie, wyprowadził psy i mamę na spacer, a ja mogłam w końcu zrobić robotę tak jak chciałam.

Ich mina, gdy zobaczyli, że potrafię jednocześnie lepić i gotować, była bezcenna. Jakbym wcześniej myślała, że multitasking to kolejna odmiana koronawirusa.

Ale... Mama chyba też chyba widzi, że przestałam się cackać, nie jestem moim bratem i mam swoje zdanie - a jak trzeba, to potrafię przyjebać argumentem prosto w ego. I tak, jeśli mówię, że Stary ma zadzwonić, to kurwa ma zadzwonić, a nie odbierać ode mnie 10 telefonów jak na infolinii. Może też nie jestem atrakcyjnym obiektem do manipulacji, bo jedna zabawka w tym momencie wystarczy. Układ tak zrypany, że wystarczy o nim pomyśleć i już czuję, jak mi żołądek podchodzi do gardła.

Mieliśmy też zabrać wapniaków na wycieczkę. Najpierw chcieli zobaczyć krakowski rynek w wersji świątecznej - tak jakby mojego ojca to interesowało - więc przekonaliśmy ich na exotarium w Sosnowcu. Wszystko ustalone, tata sprawdził godziny, ale po obiedzie im się odechciało, bo - tutaj pełno argumentów z dupy (spodziewałam się). W zamian wygrzebałam z piwnicy pamiątki po dziadku, więc przynajmniej jakaś korzyść, poza wzrostem frustracji.

U rodziny Starego było o wiele spokojniej - i to już o czymś świadczy. Wigilia to trzy potrawy, które robiliśmy dosłownie na ostatnią chwilę. Chyba że policzyć trzy rodzaje ryb, to wtedy sześć.

Młody zmeżniał, przypakował tak, że wygląda jakby codziennie robił spacer farmera. I nie było zmiłuj - w dzień przyjazdu wciągnął mnie w przysiady, planki i inne tortury, po których spałam jak trup. A spanie w tym domu to level hard. Leon i Lila - dwa koty - potrafią tak się uwalić, że dwa razy obudziłam się świecie przekonana, że ktoś amputował mi kończynę.

Rozjebałam oczywiście w chuj kasy, głównie na kosmetyki. Mam zapas na rok i będę się konserwować tak, że jak w 2026 nie będę wyglądać jak królowa, to zwrócę to wszystko do producenta. A póki co będę Wam wrzucać włosingi, polecajki i inne rzeczy, jak już zacznę błyszczeć bardziej niz kula dyskotekowa.

Dziś ostatnia runda zakupów spożywczych i wybierania słoików. Mam jeszcze zapasy z zeszłego roku, ale spróbuj to powiedzieć rodzicom - oni i tak swoje. 

Jutro wracam, więc szykujcie się na mój pełen jadu wpis o autostradzie A4 :D

Komentarze

  1. Kuźwa, nie umiem totalnie w tego bloggera, za kazdym razem pol godziny szukam Twojego bloga. A dostepu do wszystkich innych nie potrafie znalezc =/ Btw. te ksiazke dostalam rok temu od kolegi z pracy na swieta :D Ale jej nie przeczytalam niestety.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz w zakładkach coś takiego jak lista czytelnicza - tam pojawiają się najnowsze wpisy na blogach, które obserwujesz. A jeszcze dodatkowo zrobiłam sobie zakładkę z blogami które obserwuje (w paski menu mojego bloga - możesz sobie skopiować linki, które Cię interesują) :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Cię czytać. :) Czekam na książkę!!! Mój ojciec razem z krótkimi życzeniami i informacją na temat pogody przesłał mi nakaz "Córko „żyj zgodnie z prawem Bożym a będziesz miała długie i szczęśliwe życie” - Pokój i Dobro-" AMEN! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki nie będzie :) może kiedyś ebook, choć dalej mam problem z tematyką:P

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty