Takie tam przemyślenia od czapy.
Od jakiegoś czasu obserwuję, że ludzka wrażliwość działa mniej więcej jak bardzo chujowy algorytm: jeśli ktoś cierpi, to ma cierpieć ładnie; jeśli ktoś jest przestępcą z symetryczną szczęką to grzechy mu się wybacza; a jeśli ktoś nie spełnia tych warunków, no to sajonara.
I dlatego doprowadza mnie do furii selektywna empatia, pseudomoralne wzruszenia i ta obrzydliwa gloryfikacja pojebów, którym świat nadstawia czerwony dywan, byleby dobrze prezentowali się na zdjęciach. To dlatego postać Eda - tak, właśnie tego - jest dla mnie najbardziej nielubianą "ikoną" popkultury.
Przejdźmy jednak do tego, co powinno być dla mnie równie niesmaczne, ale jednak biorę w tym czynny udział. Bo też się jaram, przyklaskuję, określam jako fenomenalne, wiedząc jednocześnie, że to płytkie i obrane z faktow.
Sharbat Gula: jej zielone oczy przeszły do historii, choć ona sama przez lata nie przeszła nawet do własnego dowodu osobistego, bo go najzwyczajniej w świecie nie miała. Gdy ją sfotografowano, miała 12 lat. W tym wieku dzieci kombinują, jak nie odrabiać zadań domowych, a nie jak przeżyć w namiocie - to tak w ramach zobrazowania jej sytuacji w tamtym czasie.
I tak oto zdjęcie Stevea McCurryego z 1984 roku stało się symbolem cierpienia i wojny. Fotograf zrobił karierę, zdobywał nagrody i miał wystawy. A Gula zdobyła jedno wielkie nic, bo nawet nie wiedziała, że jej wizerunek trafił na okladke National Geographic. Porownywano ją do Mona Lisy - tak, dziewczynkę z obozu dla uchodźców porównywano do baby z obrazu renesansowego, a w Polsce sprzedano taki print za ponad 300 tysięcy złotych. Szkoda tylko, że ta dziewczyna w tym czasie analizowała głównie, gdzie dziś będzie spała i czy zje chociażby suchy chleb.
Jej tożsamość potwierdzono dopiero po 17 latach od publikacji zdjecia. Siedemnaście jebanych lat. W tym czasie była przerzucana między Pakistanem a Afganistanem, aresztowana, ukrywana, deportowana, i kompletnie nieświadoma, że jej twarz robi większe tournee po galeriach niż Beyonce po stadionach.
Ta deportacja miała jednak dobrą stronę, bo dopiero wtedy afgański rząd ją uhonorował, wręczył klucze do mieszkania i ogłosił bohaterką. Kilka lat później po przejęciu Afganistanu przez talibów ewakuowano ją do Włoch, gdzie dostała azyl i podobno żyje tam po dziś dzień.
A teraz druga strona tego samego, chujowego medalu :)
Jeremy Meeks: członek gangu crips, który ma portfolio kryminalne dluzsze niż moja lista prezentów świątecznych. Rozboje, narkotyki - wykroczenia typowe dla gangusa z USA, gdzie strzelaniny są niczym wyjątkowym.
W 2014 roku policja w Stockton wrzuciła jego mugshot na facebooka - taka tam zwykła i rutynowa publikacja, nic specjalnego. Tyle tylko, że on miał wydatne kości policzkowe. I tak oto internetauci zaczeli przerabiać jego fote na okładki czasopism modowych i kampanii perfum. Zdjęcie zebrało ponad 100 tys lajków zanim w ogóle zapadł wyrok, czyli koleś został celebrytą przed skazaniem, a po wyjściu z więzienia Meeks bral udział w New York Fashion Week, pozował dla Philippa Pleina i wypuścił własną markę odzieżową.
A teraz spróbuję napisac coś mądrzejszego, bo ostatnio trochę czytam pierdół, którymi chcę się z Wami podzielić.
Psychologowie i kulturoznawcy mówią o zjawisku estetyzacji przemocy. Czyli - w dużym uproszczeniu - jeśli zło posiada atrakcyjną formę, nasza czujność spada w dół. A co za tym idzie, zaczynamy je traktować jak rozrywkę, a nie moralny problem. To dlatego filmy o gangsterach są fajne, true crime stają się hitami, przestępcy z ładnymi twarzami dostają druga szansę szybciej niż ofiary otrzymują pomoc.
I tak - dopiero niedawno wpadłam na termin "pornografia emocjonalna". Nie znałam tego pojęcia wcześniej, a chyba wypada, bo czuję, że jestem wręcz uzależniona.
Ale o tym następnym razem.

.jpeg)
.jpeg)




Zawsze tak było, że ludziom ładnym, atrakcyjniejszym było łatwiej. Ładna dziewczyna ma większe powodzenie od brzyduli. Najpierw oceniamy wzrokiem. Kupujemy ładne atrakcyjne produkty, potem zastanawiając się nad składem czy stopniem skażenia. Mega to zobrazowałaś. Przestępca i ofiara. Zdjęcie tej dziewczyny pamiętam, rzeczywiście było symboliczne. Chłłopaka kompletnie nie kojarzę...
OdpowiedzUsuńCzekaj, jak to było... Gowno w ładnym papierku dobrze się sprzedaje? Pewnie wiesz co mam na myśli. Zgadzam się z Twoim komentarzem w 100%. Jeśli coś lub ktoś jest ponadprzeciętnie ładne wizualnie to już połowa sukcesu. Ofiary są zwykle zmęczone, zaniedbane - od takich widoków odwracamy wzrok.
OdpowiedzUsuńMój tato miał wąsy. I pamiętam, że jako dzieci, miałyśmy z siostrą ogromny dysonans w sercach, kiedy ten zły z filmu miał wąsy.
OdpowiedzUsuń