Krummel w kuchni

Niedzielny post czyli będzie głównie kulinarnie. Z samego rana, gdy w końcu zwlokłam się z łóżka i odmroziłam moje ciało - bo moja cebulowa dusza każe mi skręcać piec na minimum - zabrałam się za grochówkę wojskową. Co prawda do pełni smaku brakowało polskiej kiełbasy, ale miałam mięso gulaszowe. Nie żebym była fanką tej grochowej brei, ale Stary poprosił, a ja przystałam, bo wymyślanie w nieskończoność menu jest równie upierdliwe co jedzenie czegoś, co kompletnie nie trafia w moje kubki smakowe.

Na szczęście ja miałam dorsza, z którego zrobiłam mały gar zupki aljotta. Pewnie Maltańczycy powoedzieliby, że to koło ich dania nie stało, ale mnie smakuje, lubię i jem. No i mogłam zutylizować resztę ziemniaków, bo wszystkie nie weszły do gara z grochówką.

Odkąd spróbowałam aljotty na naszych wakacjach na Malcie, wracam do niej regularnie. Były też podejścia do zupy z łososia, takiej skandynawskiej lohikeitto, ale jednak śmietanka z koprem nie kręci mnie tak jak pomidory i zioła. Ogólnie kuchnia śródziemnomorska - podobno najzdrowsza - jest u mnie numerem jeden. A numer dwa to chyba indyjska, no bo heloł... butter chicken, tikka masala, korma i cała reszta masali to jest po prostu dobre :P

Lubię też zrobić pieczone skrzydełka w miksturze z miodu, ketchupu, sosu sojowego, czosnku i paru podstawowych przypraw. W środę machnęłam taką blaszkę i oczywiście powtórzę, bo to szybkie, proste i cholernie smaczne. Fakt, że łatwo się przy tym upierdolić, a nawet trzeba, bo obgryzanie skrzydełek bez użycia rąk jest dla psycholi, a nie zwykłych ludzi. Uważam, że warto się ufajdać w imię eksploracji smaku.

Tak więc: grochówka, zupa rybna i idąc za ciosem ubzdurałam sobie, że zrobię ciasto, bo resztki suchych składników wkurwiały mnie do tego stopnia, że musiałam się ich pozbyć na cito. I wszystko pięknie, ładnie - tylko nie przewidziałam, że moja tortownica się rozpadnie, papier do pieczenia się skończy, i będę zmuszona piec biszkopt w silikonowej formie do babki. Jak włożyłam ten twór do pieca, zaczęłam się zastanawiać, czym ja to w ogóle przełożę, żeby to miało ręce, nogi i jeszcze wyglądało. I pewnie teraz każdy myśli, że na chuj robiłam biszkopt, a nie jakieś ciasto na oleju czy muffiny? Już mówię: bo chciałam wypróbować przepis z mąką ziemniaczaną (6 jajek, 210g cukru, szczypta soli, 150g mąki i 50g mąki ziemniaczanej).

Tu macie przekrój w wersji 1/3 tego potwora:

Z szuflady wygrzebałam galaretkę truskawkową i budyń o smaku dynia z piernikiem, który nie mam pojęcia, czemu w ogóle istnieje, a tym bardziej czemu był w mojej szufladzie. Rozpoczęłam zatem rozrabianie, ubijanie i klasyczne kuchenne w chuja granie, tak aby wyglądało, że to wszystko specjalnie i wg jakiegoś tajnego przepisu. 



Pozostaje jeszcze posprzatanie kuchennego armagedonu i można iść spać :D


Tak więc prawie cały dzień stałam w kuchni i - o zgrozo - nawet mi się to podobało. W dodatku mój chory mózg wygenerował wizję foodtrucka, przed którym ludzie ustawiają się w kolejkach z litrowymi słoikami, żeby kupić jedną z moich trzech zup dnia xD

A oprócz tego powstały jeszcze dwa debilne kocie talerzyki i jedna popielniczka, ale na efekty trzeba będzie poczekać, aż masa wyschnie i bedzie zdatna do pomalowania.

No, to tyle na dziś. 

Komentarze

  1. Więc tak. Kocham grochówkę. Nie cierpię jeść rękami i nawet królika jem narzędziami. Rozwód?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajne ciasto! Kojarzy mi ze z Ciasteczkowym Potworem 😉 Jak zrobiłaś tą niebieską polewę?
    Wolfshem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 200g białej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej, 2 łyżeczki oleju i barwnik spożywczy :)

      Usuń
  3. kurwa, krummel - to ty tak klniesz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :D i uważam, że polskie przekleństwa mają prawdziwą moc wrażania uczuć!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty